|
Boję się, że kiedyś wyjdę z domu bez spodni.
czwartek, 29 marca 2012
Już w zerówce wyróżniałem się brakiem wyrazistości. Byłem tak mało wyrazisty, że gdy raz zesikałem się w gacie nikt nie zauważył. Ernest był szefem, a do Andrzeja nikt się nie odzywał, bo głupio się wymawiało jego imię. Wszyscy się nazywali albo Tomek, albo Krzysiek, albo Piotrek, albo Bartek, nawet Kuba się wydawał jakiś inny. Ernest miał ade hade i lubił się bawić napędzanymi samochodami. Ernest miał pozycję. Co więcej uczciwie na nią zapracował: nie wstydził się poprosić pani o wyjście do ubikacji, jak pani o coś pytała to on odpowiadał bez zająknięcia i zgłaszał się na ochotnika, a kiedyś jak było przedstawienie na dzień babci, to sam z siebie chciał robić główny taniec. Ernest może nie miał klasy, ale wiedział jak się w klasie odnaleźć. Kiedyś przywieźli nowe zabawki, wszyscy wiedzieli, że najpierw do nich musi podejść Ernest, wybrać sobie najlepsze, dopiero potem reszta. Wybrał czerwony napędzany samochód, najlepszy, najdalej i najszybciej pocinający. Ernest z końcem dnia do mnie podszedł i powiedział, że mogę się pobawić jego bryką. Wskazał palcem, że tam leży i poszedł z mamą do domu. Okazało się, że w układ napędowy ognistej gabloty wkręcone są frędzle z dywanu. Nie dość, że się nie pobawiłem, to zebrałem opierdol od pani. Wszystko pamiętam. A to był tylko wstęp, do tego co miało się dziać w podstawówce. Jak już musicie komentować, to napiszcie z jakimi przejawami skurwysyństwa wy się spotkaliście w zerówce czy podstawówce. Jeśli się wzruszę, będzie nagroda - buziak, uścisk i smoking dla sowy.
wtorek, 13 marca 2012
poniedziałek, 12 marca 2012
czwartek, 08 marca 2012
Dziś święto pań, dlatego ja - dżentelment lotów najwyższych - życzę wam, życzeniami już tradycyjnymi, jednakże zaktualizowanymi: Żeby penisy waszych partnerów seksualnych zawsze wielkościowo wam odpowiadały, żeby partner wasz seksualny zawsze po stosunku przytulił, pocałował i nie olał was, żeby kochał, wierny był żeby, żeby zaskoczyć was potrafił, żeby na kolacje przy świecach zabierał, żeby rozpieszczał i jak upośledzone dziecko traktował, żeby prezenty zawsze trafione wam dawał, a kwiatki tylko takie ładne i pachnące, żeby bez okazji te kwiatki wam dawał i żeby zawsze w obronie waszej posranej logiki kobiecej stawał, żeby się nie zapuścił, żeby dbał o siebie, pachniał hugo bossem i z klasą się ubierał, żeby buty do pozostałej części garderoby dobrać potrafił i żeby ostrzyżony ładnie był, stosował się żeby do waszych sugestii w kwestiach odzieżowych i ogólnego imidżu, żeby jednakże zdanie swoje miał, a i do konsensusu potrafił dojść, a ty żebyś dochodziła trzy razy za każdym razem, i żeby przedwczesnych wytrysków nigdy nie miał, żeby jak zdradzi, to żałował, żeby jak nie zdradzi to nie żałował, żeby wam mówił jakie to ładne jesteście, i żeby niesmaku na jego twarzy nie było gdy intymnie się zaniedbacie, żeby nie nalegał na seks analny, a i żeby dał na seks analny się namówić, kiedy was ochota najdzie, żeby akceptował twoich znajomych, żeby udawał wiarygodnie, że zawsze się z tobą bawił wspaniale, żeby jak dotyka to delikatnie, chyba, że masz ochotę na ciut bardziej agresywne pieszczoty, żeby kiedy trzeba był mężczyzną stanowczym i zdecydowanym, ale też żeby czuły był, żebyś się bezpiecznie czuła przy nim, żeby jak słucha to z zainteresowaniem niech słucha, żeby radość z rozmowy z tobą czerpał, żeby umiał się cieszyć z twoich małych sukcesów, żeby przytulił jak egzamin zawalisz i cały świat winił tylko nie głupotę twoją, żeby poszedł z tobą na łyżwy, żeby tańczyć potrafił i żeby też pił z umiarem, żeby zaradny był, ale też fantazje miał, żeby poświęcić dla ciebie się potrafił i żeby nie chrapał, żeby wiersz czasem napisał i na kurs tańca z przyjemnością chodził, żeby twoje wyczyny kulinarne doceniał, a i żeby sam w tym aspekcie nie odstawał, żeby oświadczył się oryginalnie i gest miał też żeby, żeby akceptował twoje fanaberie wszelakie, żeby za całokształt kochał i mówił to spontanicznie - bo to szczerze, żeby buziaczki nie tylko po pijaku wysyłał, no i żeby z kolegami na wódkę nie chodził, żeby kulturalny był i żeby nie bekał po oranżadzie, żeby namiętnie całował, i żeby ambitny był, żeby na trójkąt z twoją przyjaciółką cię nie namawiał, a i żeby też o niej nie myślał w kontekście samogwałtu, którego żeby nie praktykował, a i żeby pornole go brzydziły, żeby jeśli ochotę masz kultury zaczerpnąć, to żeby do teatru zabrał, żeby bucem nie był, żeby twoje marzenia podzielał i żeby miał pasję jakąś i talent, żeby zarabiał więcej niż mniej, żeby wysoki był i żeby nie bawił się pokrętłami w magnetofonie kiedy opowiadasz mu o twojej głupiej koleżance, żeby miał klasę i deskę opuszczał w toalecie, żeby jego rodzina spoko była, żeby był za parytetami i żeby podzielał twoje hobby i lubił kiedy śpiewasz, i mówił, że ładnie, żeby akceptował twojego przyjaciela geja, żeby w drzwiach cię przepuszczał, ale żeby przede wszystkim pantoflarzem nie był!
... żeby gejem się nie okazał, choć zdarza się to nieczęsto, to przecież znasz takie przypadki z opowiadań koleżanek dalszych, żeby jak niósł dla ciebie kwiaty, to z dumą - nie wstydem, a i żeby był to róż czerwonych bukiet - nie oczojebny, wielki, wieśniacki słonecznik, żeby był pokątnym artystą, ale nie oszukujmy się, pracę żeby miał poważną, żeby błędy tylko ortograficzne popełniał, które później okazywałby się licencją poetiką, żeby choć ma świadomość wątłej wartości artystycznej, potrafił się bawić przy muzyce biesiadnej, i na weselach twoich przyjaciółek zapraszał cię na parkiet nie tylko przy wolnych kawałkach się chwiejąc, żeby miał interesujące hobby, które robiłoby wrażenie na twoich znajomych, żeby z pasją o nim mówić potrafił, a ty choć gówno byś z tego rozumiała, to uśmiechałabyś się błogo, podziwiając jego zapał, żebyś mogła się rozmarzyć, widząc jak segreguje swoją kolekcję trzech tysięcy płyt - tym razem chronologicznie, ale żeby też ciebie wspierał w samorealizacji twojej, żeby widział w tobie kobietę z krwi i kości - nie z jelit wypełnionych gazami, żeby nie wpadał w zakłopotanie kiedy przytulasz się do niego przy kolegach, żeby kolegom tylko dobrze o tobie mówił, określeń używając słodszych niż wszystkie zwierzęta na jutjub, żeby te zwierzęta i ich słodkie mordki docenić uśmiechem męskim potrafił, żeby nie zgłaszał jako spam wiadomości na fejsbuku z prośbą o pomoc dla maltretowanych koni, ale żeby do jasnej cholery był mężczyzną kiedy was bezdomny prosi o drobne, żeby dobre riposty miał i w filharmonii nie wyróżniał się brakiem klasy i gustem do ubrań złym, żeby nie gardził teatrem i sztuką nowoczesną, a jeżeli gardził to tak jak Świetlicki, który jak to mówi, to nie brzmi jak truizm, żeby idoli jednakże z większą pieczołowitością dobierał, żeby literaturę piękną czasem czytał, żeby podobne odczucia miał co do uczestników Mam Talent, żeby rozumiał, że kiedy oglądasz seriale, to robisz rekonesans socjologiczny, a nie że ci się podobają, żeby wierzył w twój wątpliwy talent do aranżacji przestrzeni i wnętrz, żeby wreszcie wziął cię czasem na swoim stole kreślarskim delikatnie niemalże gwałcąc, żeby seks dobry był zawsze, ale w rocznice i walentynki kosmiczny, żeby czasem bez zapowiedzi cię z jogi odebrał, żeby czasem myślą poza schemat wyjść potrafił i nie tylko te do wyrzygania kwiaty ci wręczał, żeby wyjazd w góry czasem bez twojej wiedzy zaplanował, gdzie mogłabyś naładować swoje przysłowiowe baterie i zwolnić, bo przecież niewyobrażalne jest twoje tempo życia, a i żeby potrafił w inteligentny sposób wytłumaczyć twoją durną fanaberię na obejrzenie, powszechnie wiadomo, że słabej polskiej komedii, wszak każdy czasem potrzebuje takiego "odmóżdżenia" c'nie? wszystkiego najlepszego <jabłko>
wtorek, 06 marca 2012
Mój stary to specyficzny człowiek. Kiedy w kościele chce kogoś poprosić aby się przesunął, nie zrobi tego tak: "- czy mógłby pan się przesunąć?", albo chociaż: "- może pan się przesunie?". Mój stary powie: "- Weź się pan przesuń!" I nie jest to brak kultury z jego strony, a fizyczna niezdolność używania form grzecznościowych. Aparat mowy mojego starego po prostu jest tak wykształcony, że przez gardło mu nie przejdzie: "- czy mógłby pan ...?" Ciąg słów w takiej właśnie kolejności jest dla niego nie do wypowiedzenia. Fizycznie. Niekiedy widzę, jak się stara, że chciałby, składa usta w odpowiedni sposób, ale kiedy zaczyna mówić, mówi to co zwykle. Jest to przypadłość dość pospolita wśród klasy średniej, zamieszkującej mniejsze ośrodki miejskie czy wsie. Objawia się w dojrzałym już wieku. Można z tym żyć, ale należy uświadamiać otocznie. Chorował na to kierowca, z którym ostatnio jechałem autobusem. Starszy człowiek, nie uśmiechał się bez powodu, gdy miał powód też się nie uśmiechał. W dialogi zbędne się nie wdawał, żarty ignorował. Taki nierozgarnięty wujek, może trochę buc. Miał wyżej opisane upośledzenie narządu mowy, w stopniu zaawansowanym. Na pewnym przystanku autobus stanął i nie chciał ruszyć. Zapłon, akumulator, nie wiem, ja się nie znam. W każdym razie przekręcanie kluczyka w stacyjce powodowało tylko głuchy, jakby się maszyna dławiła, dźwięk. Już po drugiej próbie było wiadomo, że nici z uruchomienia pojazdu. Kierowca tymczasem próbował niemal bez końca, trochę w amoku, trochę rozpaczliwie, chyba na zwłokę grał. W pewnym momencie, kiedy dało się wyczuć niepokój pasażerów, zaczął oddychać głębiej. Zdał sobie sprawę, że nie można dłużej czekać, czas zacząć przedstawienie. Szoł miało polegać na tym, że wstaje, odwraca się do pasażerów i wyjaśnia zaistniałą sytuację, używając rzecz jasna kilku zwrotów grzecznościowych (bardzo mi przykro, musicie mi państwo wybaczyć, czy mogliby państwo). Niby do zrobienia - tak pewnie pomyślał i lekko spontanicznie wstał, odwrócił się, ułożył usta w odpowiedni sposób i wydeklamował: "- pchnąć by trza!". Po czym usiadł i niby do siebie, niby do nas: "- zanim nowy przyjedzie to ze dwie godziny ..." - jakby trochę obrażony. Chwila konsternacji, trochę dłuższa chwila, jeszcze dłuższa i w końcu znalazła się osoba z ADHD, która wstała i zarządziła: "panie autobus opuszczają, panowie również i do roboty". Mobilizacja się opłaciła. Autobus odpalił, a kierowca odetchnął. Podobno się nawet uśmiechnął gdzieś tam pokątnie, ale to przypuszczenia, ktoś widział albo i nie - taka miejska legenda. |
Archiwum
Zakładki:
KONTAKT ZE MNĄ
NAPRAWDĘ MUSZĘ SIĘ OSTRO NUDZIĆ ŻEBY TO CZYTAĆ
RZECZY
| ||||||||||||||||||||||||