daj_dwie_fajki!
O romantycznych uniesieniach z fajkom w mordzie i disko polem w uszach
RSS
piątek, 20 listopada 2009
Śmierdzę Polakiem

Odlać się chciałem. Czekając, nieopatrznie podsłuchałem rozmowę dwóch alternatywnych dziewcząt. Zrozumiałem jednakże bądź co bądź tylko fragment, zupełnie nie znając kontekstu, a brzmiał on tak, ten fragment:

"- ... już pół roku w Paryżu nie byłam, wiesz, akcent nie ten, śmierdzę Polakiem ..."

Potem zobaczyłem ten oto filmik: "Promocja Schabu Bez Kości"

Pomyślałem, że - ale śmieszne, ale śmieszne, hihi i uha ha ha ...

Następnie przeczytałem kilka komentarzy w takim mniej więcej tonie:

"żal!!! ale niestety tak jeszcze jest w Polsce. Jeszcze, bo to starsze pokolenie. Młodsi juz tacy na pewno nie będą - zaręczam;)"

"No i ktos widzi tu jakas przyszlosc naszego pieknego kraju z takimi ludzmi?"

No polactwo, polaczki zasrane ... zero klasy jakiejś, pomyślunku racjonalnego. Maraton mizerii i żenady ... wieś i prowincja! Tfu! - rzec by się chciało.

Na szczęście mamy młodzież, złotą polską śliczną młodzież. Podwalinę pod piątą, szóstą, siądmą i ósmą RP! - pomyślałem, oglądając poniższy film:

... i mi ulżyło.

19:34, tomeeeczek
Link Komentarze (2) »
czwartek, 19 listopada 2009
Parkiet jest jak Szatan.

Własnie otrzymałem całkiem spoko dykteryjkę o chłopcu i dziewczęciu, od koleżanki takiej jednej, co to ostatnio mi się śniła w kontekscie erotycznym i do dziś pozbierać się nie mogę! [sic!]. Mówi ona, że chłopiec podchodzi, zatańczyć chciał, zatem ze sztampą wyjeżdża:

- może zatańczysz maleńka?

- nie tańczę kolego sympatyczny

- no chooodź! ten parkiet jest jak szatan - kusi mnie!

i to by było na tyle w sumie.

13:39, tomeeeczek
Link Komentarze (1) »
Najbardziej oczekiwana płyta roku już jest!

ŻELKI - PRZEBOJE LATA

Żelki po raz pierwszy (i w sumie jedyny) zobaczyłem we wrocławskim Firleju. Poszedłem na koncert bo miałem blisko i mi się nudziło. Nie pamiętam czy był wjazd - jeśli był to jakieś grosze. Ubrałem swoją koszulkę z napisem "Vote for Pedro", kupiłem piwo i zasiadłem czekając aż coś się wydarzy. I owszem, wydarzyło się! Wyszło czterech chłopakow, z wyglądu sympatycznych, z charakteru również. Byli zabawni, nie spinali się, dystans do siebie mieli cholerny, ponadto śpiewali piosenki z lekką nutką młodzieńczego zblazowania, co bardzo cenię w muzycę. Co więcej zaśpiewali o czipsach z biedronki, którym nie mogę się oprzeć jak tylko przyuważę, że są w promocji, a w promocji są zawsze. Okazało się też, że "najbardziej ich kręcą dziewczyny, w koszulkach pidżamy porno, choć są jakby troche nieletnie i lubią muzykę toporną, ich bunt jest tak bardzo słodki, naiwność taka urocza, aż robią się cali wiotcy gdy widzą ten żar w ich oczach" - ja mam dokładnie tak samo.

... a jak słodko kokietują:

Od czerwca 2006 profanują muzykę, udając zespół rockowy. Już pierwszy ich koncert zakończył się sprawą sądową, zresztą ze skazującym wyrokiem. Potem było już tylko gorzej. Nie raz zniesmaczona publiczność ciskała ze złością misiami haribo na scenę, były też pogróżki ["jak nie zaczniecie grać normalnie, do tańca, to dostaniecie po ryju"], niestety póki co niezrealizowane. Sami twierdzą, że uprawiają żen-ad-art, są Jolą Rutowicz polskiej muzyki i herosami komercyjnego undergroundu.

W swej karierze grupa obrażała poczucie smaku na tych samych scenach, co Pogodno, Muchy, Snowman, Bajzel, Prząśniczki, czy Polak Rusek i Niemiec. Wszystkie koncerty zostały przyjęte z uzasadnionym obrzydzeniem przez uciekającą w popłochu publiczność, a prasa w ramach trzymania poziomu wymownie milczała. "Gdyby tak chociaż byli ładni" - dało się słyszeć wśród fanów dobrej muzyki.

W końcu poznański kwartet nagrał debiutancki album. Płyta "Przeboje Lata" przynosi światu 13 pisanych dla pieniędzy piosenek. Prostackie riffy mieszają się tu z beznadziejnymi melodiami, a idiotyczne teksty mieszczą w sobie niezliczone pokłady siermiężnego humoru. Gdyby domena żal.pl była wolna, z pewnością idealnie pasowałaby do witryny grupy. Niestety, póki co, zadowolić się trzeba stroną zelki.pl na którą zresztą zapraszamy.

... aha i jeszcze okładka, bo ładna:

A to okładka płyty ŻELKÓW

 

12:15, tomeeeczek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 listopada 2009
Skurwiała kaseta VHS

Ostatnio kolega opowiedział mi dowcip o skurwiałej kasecie VHS. I kiedy zapytywał: - czy znamże dowcip o skurwiałej kasecie VHS? śmiechem większym parskłem niżli po wszystkim, w sensie dowcipie - za przeproszeniem. A dowcip mniej więcej szedł tak:

Wraca koleś do domu. Idzie po schodach, po skurwiałej klatce, śmierdzącej generalnie, jak to klatki śmierdzą. (Dygresja: ostatnio świętując swoje dwudzieste siódme urodziny, tak się poskładałem, że pomijając już fakt zarzygania niegdyś szanowanej przeze mnie knajpy, i ojebania turasa z kebaba, za kaleczenie polskiego i użycie ku mnie zwrotu niepolskiego, czym go zripostowałem: - mów do mnie po polsku i nałóż mi więcej tego mięsa panie kolego, wylądowałem w obcym mieszkaniu gdzie idąc po skurwiałej klatce zobaczyłem kupę. kupa na klatce to nieczęsty widok. może częsty. skontaktowałem się z kolegą, żeby zapytać czy również owy stolec przyuważył, ten zaś stwierdził, że nie bo zjeżdżał windą, acz powiedział, że tam śpi bezdomny. pomyślałem, wtedyż, że bezdomny winien zdrowiej się odżywiać. rzucić fajki przede wszystkim i jeśli już pić musi, to niechaj pije alkohole z wyższej półki, bo na tym daleko nie zajedzie.) kontynuując dowcip. idzie koleś skurwiałymi schodami, pod pachą trzyma, dzierży skurwiałą kasetę VHS, skurwiałe fajki, najtańsze na rynku, w miękkiej, zasikanej paczce i butelkę staropolanki. otwiera skurwiałe drzwi do skurwiałego mieszkania, które okazuje się być skurwiałą meliną. zrzuca zwłoki kota ze skurwiałego fotela (w tym momencie koloryzuje), po czym siada na nim właśnie. smród osadza się na ścianach przyjmując żółtawą formę, kolor. siekiera straszna. wkłada skurwiałą kasetę VHS do skurwiałego videa. wciska plej. siada na fotelu i odpala skurwiałą fajkę. na ekranie skurwiałego telewizora, zaczyna się skurwiały niemiecki pornos. skurwiałe niemieckie aktorki, owłosione bądź co bądź nie tylko pod pachami i NRD-owskie wąsy niemieckich aktorów przykuwają uwagę. zaczyna się scena erotyczna. w tym momencie bohater żartu, dowcipu, kawału odkręca gazowaną wstrząśniętą staropolankę, która tryska swą formą po całym mieszkaniu, a raczej melinie ... i mówi: - jest szampan, są dziwki, jest zajebiście!

Być może żart nie zachwycił, ale skurwiała kaseta VHS urzekła mnie niebywale.

Ponadto, idąc mocz oddać w jednej z wrocławskich toalet, w jednej z wrocławskich knajp, natknąłem się na dziewczę z poczuciem humoru, co rzadziej w przyrodzie występuje niżli, wspomniana kupa na klatce. dziewczę widać zagubione, zapytuje czy toalety koedukacyjne, czy jakiś podział istnieje. odpowiadam wtem, że utarło się, że tam sikają dziewczęta i tu również, a tu z zasady chłopcy, acz jest to reguła umowna i nie wszyscy jej przestrzegają. ta zaś podziękowała za radę i wybrała wskazaną przeze mnie kabinę. ja choć lekko wódą otumaniony, zapytuje czy może potrzebuje jeszcze jakichś wskazówek. ta wskazuje na muszlę tak zwaną klozetową i z miną poważną pyta: - jak się z tego korzysta? ja zaś mówię, że utarło się, iż dziewczęta z reguły ... i tak dalej, i tak dalej, jakże słodko się przekomarzaliśmy. ja udawałem dżentelmena, ona zagubioną w toalecie dziewczynkę. wszystko w tonacji obojga nam znanej i lubianej. dziewczę było dość młode i piękne. zakochałem się. niestety nie było to preludium do głębszej znajomości. nie zdołałem (bo sytuacja mnie zaskoczyła) zapytać czy mógłbym jej wytłumaczyć coś jeszcze przy butelce staropolanki, na przykład w jednym z wrocławskich parków, na jednej z wrocławskich ławek, przy akompaniamencie jednego z miejskich gatunków ptaków. oświadczam jednakże wszem i wobec: dziewczyno z pięknymi zębami, niebieskiej bluzce, z najlepszym na świecie poczuciem humoru, kocham cię! - nie tak jak te poprzednie ....

22:19, tomeeeczek
Link Komentarze (1) »
czwartek, 12 listopada 2009
AKT II - Klątwa jakaś

AKT II - Klątwa jakaś

MIEJSCE AKCJI:

Przedpokój/WC

BOHATEROWIE:

Piotrek, Tomek

 

Tomek napił się kawy, zabulgotało mu przesłodko w brzuszku i chcąc skorzystać z toalety, udał się do niej. Otwiera drzwi i widzi Piotrka czytającego Wyborczą. Trzymając uchylone drzwi:

 

TOMEK

zajęte jak mniemam?

PIOTREK

no

TOMEK

to ja idę

PIOTREK

zaczekaj. znów zginął polski żołnierz w Iraku

TOMEK

tak? szkoda. za ojczyzne ginąć powinni, naszą w sensie

PIOTREK

za każdym razem jak siadam na kiblu, biorę do ręki Wyborczą, ginie polski żołnierz. może to jest tak jak z marynarzami. wiesz, odpalasz od świeczki fajkę i jednego marynarza mniej?

TOMEK

to ma sens Piotrek. ja zawsze jak siadam na kiblu, biorę gazetę do ręki to Polska przegrywa mecz ze Słowacją w Chorzowie

PIOTREK

też niedobrze

TOMEK

To ja idę. zostawić uchylone?

CHÓR

(nie zostawiaj, nie zostawiaj, nie zostawiaj)

 

------ KONIEC AKTU DRUGIEGO -------

13:15, tomeeeczek
Link Komentarze (1) »
wtorek, 10 listopada 2009
Mój pierwszy dramat: AKT I - Wróbel w garści

AKT I - Wróbel w Garści

BOHATEROWIE:

Piotrek - od dziecka interesuje się komiksami. Ciężko pracuje przez co mniej książek czyta. Nie przeklina przy swojej dziewczynie i używa wody kolońskiej "Bond". Raczej zblazowany i sfrustrowany. Choć stary, dalej słucha Cool Kids Of Death i się tego nie wstydzi. Lis pola karnego. Nosi koszulkę z napisem "hot as fuck".

Tomek - kolega Piotrka. Przeklina przy dziewczynie ... Piotrka, bo swojej nie posiada, gdyż jest wulgarny. Równie zblazowany i sfrustrowany, ale lepiej gra w nogę. Strasznie się podjarał, bo udało mu się w końcu ściągnąć dyskografię Ace of Base.

MIEJSCE I KONTEKST:

Akcja rozgrywa się w pokoju Tomka, jak również i w pokoju Piotrka, który znajduje się obok. Piotrek, chcąc być zabawny podsyła Tomkowi link, do tej oto strony: "ta oto strona". Tomek w zaufaniu otwiera i pobieżnie czyta, gdyż nie przepada za tą czynnością. Tomek wkrótce po zapoznaniu się z tekstem:

TOMEK

może i za duży nie jest, ale ja tam lubię swój

PIOTREK

ja też

PIOTREK

znaczy swój

TOMEK (z przekąsem)

bo myślałem, że po ostatnim, zżyłeś się z moim

PIOTREK (z przekąsem)

wole swego

jak mówią: lepszy wróbel w garści

CHÓR:

(wróbel w garści, wróbel w garści, wróbel w garści, wróbel w garści)

----- Koniec aktu pierwszego -----

20:12, tomeeeczek
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 09 listopada 2009
- trzydzieści deko polędwicy sopockiej pani da!

Kurde. Głupio tak zamieszczać tylko linki do jołtuba, więc nie wiem, może opowiem dowcip. Albo nie! Wiem, będzie mądra dykteryjka z cyklu rozkmin przy wódżitsu.

Po zrobieniu ćwiartki w bramie, udaliśmy się do nieco pustej knajpy i kiedy śmiało rozprawialiśmy na trzy najbardziej męskie tematy: wóda, dziewczęta i pieniądze ... nagle spojrzałem na towarzysza i zrozumiałem, że towarzysz Jakub jest typem człowieka, który nigdy nie kupował masła. Jakuba znam dość długo i nigdy nie miałem finezyjnej fantazji, w której Jakub kupowałby masło. Nawet teraz nie potrafię sobie wyobrazić Jakuba kupującego masło, tudzież margarynnę. Powiedziałem mu o tym, bo strasznie się podjarałem, że doszedłem do tak wspaniałego wniosku. Jakub nie dość, że również się podjarał, to stwierdził ponadto, że nigdy nie kupował chleba! Jakub jest człowiekiem dla którego jedzenie to przykra konieczność, a na swojej półce w lodówce trzyma zimne powietrze. Taki Piotrek - jego sobie mogę wyobrazić jak kupuje masło! Ba! Makaron, a nawet przecier pomidorowy i ziemniaki na wagę!

Jak byłem mały bałem się kupować produkty na wagę. Nie wiedziałem ile to jest trzydzieści deko sera, albo kilogram jabłek. Teraz już wiem. Ponadto myślałem, że parówki i kiełbaski śląskie można kupować tylko na wagę. Dopiero po jakimś czasie wpadłem, że zamiast pół kilo, mogę powiedzieć 6 parówek drobiowych! I ten moment był przełomową chwilą w moim życiu - stałem się samodzielny, dorosły, dojrzały ... stałem się prawdziwym maczo, któremu nawet powieka nie drgnie, gdy mówi:

- trzydzieści deko polędwicy sopockiej pani da!

-------------------

No i wspomniane linki:

... ale to tylko pretekst, żeby pokazać wam to:

 

17:00, tomeeeczek
Link Komentarze (1) »
Dzień pański - niedziela

Aby przeżyć niedzielę należy:

- się ostro najebać w sobotę. Należy poniewierać się do wczesnych godzin porannych, a to po to żeby spać do późnych godzin popołudniowych, co uchroni nas przed wizją familiady. Nie należy robić nic, co się robić powinno w dzień pański. Nie należy chodzić na spacery, nie należy uczestniczyć w rodzinnych obiadach, nie należy chodzić na zakupy do supersamów, nie należy odwiedzać grobów bliskich i przede wszystkim, pod żadnym pozorem nie należy chodzić do kościoła. Pamiętajmy, że Jahwe jest wszędzie, nawet w źble trawy, kropli deszczu i w smokingu dla sowy też jest! Wieczorem pijemy ćwiartkę w bramie, idziemy do taniej knajpy ... fiku-miku i mamy poniedziałek!! i życie znów jest piękne ...

-------------------------------

... i nawet tańczący kurczak Herzoga nie zmusi nas do samobójstwa.

15:13, tomeeeczek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 listopada 2009
Hare

Wracam do domu, bo już 3.00. I choć miałem 15 min do autobusu, postanowiłem, że nie wpierdolę kebaba w lekko ciepłej tortilli, z kurczakiem i minimalną ilością sosu jogurtowego. Jasne, że miałem ochotę! Pomyślałem jednak, że się ogarnę, zacisnę zęby, wrócę do domu i zasnę jak przykazał Bóg, Allah, Hare Krishna, Hare Budda i pozostali twardzi kolesie tam na górze, którzy dali nam wódę, ale teraz nie pozwalają jej pić. Kasuję bilet i siadam. Wtem wpada koleś z torbą pełną łakoci! Pachnie kurwa, tak pachnie ... frytki, big maki, cheesburgery, bajery, rowery ...  Oż ty chuju - pomyślałem.

Ale porywająca historia, co nie?

-----------------------

Dendrofilia - parafilia mająca polegać na osiąganiu spełnienia seksualnego poprzez bliski kontakt fizyczny z drzewem oraz jego poszczególnymi partiami jak np. dziuplami, konarami, liśćmi, korzeniami.

12:41, tomeeeczek
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 02 listopada 2009
8 minut znajomości, a ona mówi mi po imieniu!

- Piotrek, kurwa, wiesz, że pijany byłem, jaka jest?

- no ładna ... taka, chyba

- a gruba? Piotrek! czy gruba jest? pijany byłem, ale odniosłem wrażenie, że taka jakaś troszke bardziej ten ...

- nieee nooo, ja tam nie widziałem, żeby była ten ... normalna była

Lepiej zaufać sobie pijanemu, niż  trzeźwemu Piotrkowi. Faktycznie trochę bardziej ten ... ale nożeż kurwa, jaki piękny uśmiech miała! Nigdy nie mówię komplementów dziewczętom, ale tym razem wypaliłem nieopatrznie:

- ciągle się uśmiechasz! - palnąłem niemalże z wyrzutem

- to źle? - zmieszana odparła

- chyba nie, gdyż ładnie sie uśmiechasz - tak jakoś spontanicznie ten ...

I chyba nawet mi wyszło, chyba nawet powiedziałem to szczerze i wiarygodnie, co najmniej tak kiedy mówię: - wyglądasz źle! W dalszej części rozmowy wyszło, że lubi wszystko, co hiszpańskie, ponadto chodzi na salsę, jogę, a kiedyś na kursie nurkowania ... bla bla bla. Myślę więc - pies pogrzebany - wszystko czego w kobietach nie szanuje, ona charekteryzuje się tym właśnie - pieprzone pozytywne ADHD! Acz wdzięku tyle miała, że nie mogłem jej się oprzeć. Przekomarzałem się z nią słownie, jakże słodko:

- nie lubię przebieranych imprez! i już!

- oj Tomek - 8 minut znajomości, a ona mówi mi po imieniu! zgłupiałem - na pewno byś polubił, też kiedyś byłam taka na nie, a teraz naprawdę dobrze się bawię

- ja się nie przebieram, prędzej obejrzę wszystkie części "Gwiezdnych wojen" niż przebiorę się na Andrzejki

- Tomek, ale zobacz, za takiego Franka Sinatrę ... nie chciałbyś się przebrać? No pomyśl, weź no! Fajnie by było, pasowałbyś!

- tak myślisz? ... co ja mówię, nie będę się przebierał! sama się przebieraj! - wizualizując sobie tym samym jak bym wyglądał przebrany za Franka Sinatrę [sic!]

Dość tego maleńka! - myślę! Nie będziesz mnie tu mamić swoim słodkim uśmiechem!

Laska pieprzy mi o jodze, salsie, flamenco, pracy, aurze, przebieranych imprezach, a ja się całkiem nieźle bawię! Koniec świata!! Zagajam wtem, żeby temat zmienić:

- pewnie lubisz Almodovara

- uwielbiam, skąd wiedziałeś?

wydedukowałem kurwa! - pomyślałem, a powiedziałem:

- twoja aura mi podopowiedziała

- hihihi - zachichotała

- ja nie lubię. kiedyś lubiłem, ale już nie lubię. nudzi mnie. on jest płytki - typowa mentalność geja: prosty schemat: jestem gejem - rozumiem kobiety bardziej niż wy same. czasem odnoszę wrażenie, że on mówi wam jak macie myśleć, a wy myślicie, że on wie jak myślicie ... wiesz, rozumiesz? ...

- hihihihhi - zachichotała

Zaskoczyła mnie! Byłem skonsternowany - nie mogłem pojąć jak taka glamour-dziewczyna może przez tyle czasu się do mnie tak słodko uśmiechać, tudzież udawać - nie udawać, że mówię z sensem. Sam próbowałem się więcej uśmiechać, ale mi chyba nie wychodziło. Powiedziała, iż docenia, że się staram.

Ona mówi, że lubi TO, a ja że mam dokładnie tak samo, tylko że odwrotnie ... ale to w niczym nie przeszkadzało - no klawo było (Poprawkę należy wziąć na ilość wypitej wódki).

Okazało się ponadto, że miałem dzień, żart mi zaskoczył - musiałem się wydać całkiem błyskotliwym chłopcem. Z lekka zblazowanym, smutnym i sfrustrowanym, ale miłym, słodkim i błyskotliwym! Ja żartuję - ona się śmieje! Nożeż kurwa - układ idealny, chyba powinienem się z nią ożenić - pomyślałem.

Czesem przestawała na chwilę się uśmiechać. Pytałem dlaczego?

- nikt mi wcześniej nie powiedział, że za często się uśmiecham

- nie powiedziałem, że za często, tylko że często! wytrzymałabyś 3 minuty nie uśmiechając się?

- tak

- akurat! wiesz jaki jest rekord guinessa jeżeli o wstrzymanie oddechu idzie?

- jaki?

- 19 minut, oglądałem niedawno w telewizji

- niemożliwe

- możliwe, koleś mógłby obejrzeć modę na sukces na wdechu!

- hihihihi - zachichotała

Cały czas powtarzała, że jest jej zimno ... jakkolwiek potrafię wydedukować, że jeżeli dziewczęciu podoba się wszystko co hiszpańskie, istnieje duże prawdopodobieństwo, że lubi Almodovara - tak wydedukować nie potrafiłem, że powinienem ją objąć. Jednakowoż kiedy wdziała szal, i powtórzyła to po raz trzydziesty i trzeci, stanąłem na wysokości zadania i postąpiłem jak mężczyzna. Myślę - nie ma bata - trzeba się będzie całować! Tak też uczyniłem. Wymiotłem ze łba wszystkie uprzedzenia i całowałem się z dziewczęciem z powalającym uśmiechem, która chadza na salsę i pije poncz chochelką. Cały mój system wartości się przekręcił, upadł, spalił na przysłowiowej panewce ... i chuj przysłowiowy by to strzelił!

O ja pieprzę Tomek!

-----------------

synekdocha - figura stylist., polegająca na określeniu całości przez część.

np. - ty Piotrek, zoba jaki fajny cyc (używamy liczby pojedynczej – cyc, zamiast liczby mnogiej – cyce).

16:32, tomeeeczek
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17
następne
Archiwum
Styczeń 2007
Luty 2007
Sierpień 2007
Październik 2007
Listopad 2007
Grudzień 2007
Luty 2008
Marzec 2008
Kwiecień 2008
Maj 2008
Wrzesień 2008
Październik 2008
Listopad 2008
Grudzień 2008
Styczeń 2009
Luty 2009
Marzec 2009
Kwiecień 2009
Maj 2009
Czerwiec 2009
Lipiec 2009
Sierpień 2009
Wrzesień 2009
Październik 2009
Listopad 2009
Ostatnie notki
  • Śmierdzę Polakiem
  • Parkiet jest jak Szatan.
  • Najbardziej oczekiwana płyta ...
  • Skurwiała kaseta VHS
  • AKT II - Klątwa jakaś
  • Mój pierwszy dramat: AKT I - ...
  • - trzydzieści deko polędwicy ...
  • Dzień pański - niedziela
  • Hare
  • 8 minut znajomości, a ona ...
Zakładki:
E-mail do mnie:
Fajnytomek@o2.pl
Lubię filmy, ale nie wszystkie. tylko te lepsze takie. wiesz.
Gołe baby
Afro kolektyw
Bez_pauliny_to_wiadomo
Daj trzy fajki ... albo nie, nie palę
Jestem ze wsi - ja też.
Kolega Piotrek - komiksiarz, to jego jest komiks o siurach.
Podrywaczki - fajna młodzieżowa stronka
Prosto z dżungli
Ustawicznawalkachuj
Zaskoczona nie wiem czym i niekreatywna, ale ładnie się prowadzi
Żelki
Nakarm głodne dziecko
Pajacyk

Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog