daj dwie fajki!

O romantycznych uniesieniach z fajkom w mordzie i disko polem w uszach
Kategorie: Wszystkie | Jakby komiks | Jakby o kobietach
RSS
wtorek, 09 lutego 2010
Jak męstwem się wykazałem ...

Z buta do domu se wracam - szybkim krokiem godzina piętnaście. Głodny byłem, więc poszedłem do KFC na dworzec, gdzie zamówiłem jakieś polędwiczki, jakieś frytki i jakieś skrzydełko.

O jak zajebiście będzie - tylko ja, wiadro niezdrowego żarcia i godzina piętnaście spaceru.

Ledwie frytek skosztowałem, drogę mi zaszedł mężczyzna dość postawny, młody raczej, i niby że grzecznie pyta:

- mogę się poczęstować? ... z paki wyszedłem, głodny jestem.

No szkurwa mać! No ja pierdole! Nie kurwa, nie możesz - pomyślałem. Wsadzisz swoje brudne łapsko do kubełka, a ja później będę to musiał jeść?! Nie koleżko, tak być nie może! Ty weźmiesz sobie kilka frytek, a ja będę musiał wywalić cały posiłek, bo niesympatycznie żreć z kubełka, gdzie parszywe łapsko młodzieńca w brudnym dresie buszowało! O nie! Nie dostaniesz nic, ani złamanego frytka! Zresztą nie lubię jak mi ktoś podjada, jak mi ktoś grzebie w żarciu. (Nie lubię żreć czegoś na pół. Nie lubię palić fajek na pół. Nie lubię dawać machów, nie lubię się generalnie żarciem i fajkami dzielić. Już nie palę, więc jeden problem z głowy, ale dalej mnie irytuje jak ktoś mi łapę do czipsów wpycha, albo chce gryza duruma czy czegokolwiek) Poza tym ile to razy ustępowałem, przepraszałem, tchórzyłem i niegodnie się zachowałem. Ile to razy konfrontacji bezpośredniej unikałem! To jest ten moment kiedy się postawię, kiedy męstwem swym się wykażę i asertywnością. Wpierdol dostanę, ale frytek nie oddam! Zresztą co to za argument wspomagający: "z paki wyszedłem", mam się bać? O nie kolego, nie dzisiaj! Dzisiaj możesz mi naskoczyć! Odpowiadam ze spokojem zatem:

- sorry, ale nie możesz się poczęstować

Ten zaś:

- a fajkę masz?

- nie mam, ale mogę Ci oddać wszystkie moje pieniądze jeśli chcesz, chcesz?

- mogę wziąć, a ile tego masz?

- wiesz, kurcze niewiele, z randki wracam

- rozumiem

- naliczyłem 1,43, weźmiesz?

- no dobra, daj, niechaj będzie

I tak oto postawiłem się opryszkowi i udowodniłem sobie, że jestem twardym gościem z zasadami. Naprawdę świetny wieczór.

Tagi: męstwo
14:32, tomeeeczek
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 08 lutego 2010
Smaczna, duża i zapchać się można ...

Ja już kupiłem swojemu aniołkowi walentynkowy prezent. Jest to śliczny niewidzialny różowy jednorożec. Wręczę go wybrance w samym centrum miasta, żeby idąc ulicą mogła napawać się widokiem spoglądających z zazdrością dziewcząt pozostałych, co to z marnym bukietem róż czerwonych idą, albo słonecznikiem, albo tulipanem, albo w kształcie serca poduszką, czy grającym pluszowym misiem.

"Niewidzialne Różowe Jednorożce to istoty o wielkiej mocy duchowej. Wiemy to, ponieważ są zdolne być niewidzialnymi i różowymi w tym samym czasie. Jak we wszystkich religiach, osoby wyznające Wiarę w Niewidzialne Różowe Jednorożce opierają się zarówno na logice jak i wierze. Wierzymy głęboko, że są różowe; logicznie dedukujemy, że są niewidzialne, bo nie możemy ich zobaczyć." -  Steve Eley

Czyli w kontekście Walentynek, taki kerfurowy prezent również nabiera symboliki - że niby jednocześnie głęboko wierzymy w to, że wybrankę kochamy, logicznie dedukując, że w zasadzie jest głupia, w zasadzie mało zabawna, jakaś taka nie za ładna i zdrabnia zanadto. Jest to właściwie antyteza dziewczęcia, z którym życie chciałoby się spędzić, paralelnie* kupujemy jej podarek wspomniany i jakoś tak abstrakcyjnie, z dupy wzięcie nibykochamy.

Ale miłość to miłość, co tam będziemy kategoryzować.

Tak już bardziej po chłopsku, w skojarzenia się bawiąc, to fakt zakupu na walentynki czegoś, co wygląda jak koń, z czymś co wygląda jak ch*j, na czole to pomysł taki sobie.

rozec

 

Dlatego dwupak pizzy z Biedronki nie ma konkurencji. Smaczna, duża, zapchać się można, nasycić kosztem niewielkim.

Tagi: Walentynki różowy Pizza miłość żenada jednorożec niewidzialny
13:46, tomeeeczek
Link Komentarze (3) »
piątek, 05 lutego 2010
pizza taka

Ja tu Biedronce pomysły podsuwam, doradzam, a Kerfur bezczelnie je wykorzystuje. Cena to niecałe 3 zł., ale na pewno nie tak smaczna jak biedronkowa!

pizza

Sezon Walentynkowy rozpoczęty, a oferta Kerfura jest naprawdę mocna - na czele z jednorożcem, którego postaram się jakoś zobrazować. Ale to jak piotrek wróci, bo on ma aparat w telefonie, a ja mam taki telefon co aparatu nie ma, ale fajny jest. Telefon w sensie ... zresztą piotrek też.

Tagi: Walentynki kerfur piotrek biedronka Pizza serce
16:00, tomeeeczek
Link Komentarze (2) »
środa, 03 lutego 2010
"opowiadanie erotyczne+rodzeństwo"

Okazało się, że fraza "opowiadania erotyczne+rodzeństwo" nie jest jednorazowym występkiem. Spora ilość prawdziwych zboczków i wykolejeńców tu trafia, wpisując wspomniane trzy słowa. Nie rozumiem i rozumieć nie chcę, aczkolwiek postanowiłem, że napiszę opowiadanie erotyczne, w którym wystąpi rodzeństwo, niekoniecznie z motywem kazirodczym. Specjalnie dla was! Ołjea.

No to zaczynamy, tylko pamiętajcie zboczeńcy i koniobijcy, że to fikcja.

- Pierdolę! - pomyślałem i wyszedłem.

Zgraja uzbrojonych w krawaty (a kontekst jest taki: rzecz się dzieje na rozmowie kwalifikacyjnej. krawat staje się zatem orężem pretendentów, dlatego "uzbrojeni") frajerów nie będzie psuć mi nastroju! Zresztą i tak byłem spalony - moje wykształcenie to Audytorium z Dziennikarstwa, a i doświadczenia w telemarketingu nie mam. Wyszedłem i pierwsze gdzie skierowałem swoją leniwą dupę to dresiarska knajpa "W112". Lubię ją. Wódka sympatycznie zimna, ponadto kręci mnie znudzony i zblazowany wyraz twarzy niewysokiej barmanki z kolczykiem w języku.

Zamówiłem dwie lufy i podwójną wódkę ze szłepsem cytrynowym. Wychyliłem rychło lufy przy barze i poszedłem na przytulną antresolę, gdzie siedziała jedynie jakaś irytująca para, kilku dresów i dwie całkiem przyjemne dupeczki.

Usiadłem po przekątnej dresów, bo jak to mówią przezorny zawsze zabezpieczony.

W tle przygrywała najnowsza szakira, dupeczki chichotały, parka się obłapiała, a dresy kurwowali sympatycznie. Magiczny klimat - pomyślałem i zaaplikowałem sobie trochę wódżitsu, mając w głowie tańczącą wilkołaczkę szakirę.

Jedna z dziewcząt wzięła maleńki łyczek piweczka. Zostawiając ponad połowę, ucałowała koleżankę, zachichotała i poszła profilować wersalkę, ze swoim chłopcem, z którym planuje szafę i boazerię.

Drugie dziewczę, choć zdawać by się mogło, że również się ulotni, siedziało i kurewsko długo sączyła swoją porcje sików. Kiedy skończyła, zabrała się nieudolnie za browar koleżanki. Po każdym łyku się krzywiła, ale piła coraz szybciej i coraz więcej. Wyglądała jakby chciała się sponiewierać, ale nie wiedziała jak.

Jarała jakieś tam popularne szlugi, w sposób całkiem sympatyczny. Nadgarstek współdziałał z palcem wskazującym i środkowym w sposób naturalny, nie nazbyt zmanierowany, co mnie urzekło. Bo nie lubię dziewcząt noszących okulary zerówki i jarających fajki zerówki.

Bawiła się komórką, paczką fajek, zapałkami i pomadką jak klockami. Układała jedno na drugim w jak najtrudniejszej konfiguracji, niweczyła dzieło i zaczynała od nowa.

Przyszedłem tu żeby się upierdolić, zeszmacić i względnie usatysfakcjonowanym do domu wrócić, ale samotne dziewczę w knajpie dla potencjalnych recydywistów to okazja na ciekawą znajomość - pomyślałem po samczu.

Podchodzę więc i zagajam:

- jeżeli chcesz się porządnie sponiewierać i w miarę bezboleśnie przeżyć poranek, rób to co ja. aha, odstaw szlugi.

Nie czekając na ripostę panienki, poszedłem po kolejny sprawdzony zestaw do baru:

- dwie lufy i potrójna wódka ze szłepsem - grzecznie poprosiłem

- dwie lufy i potrójna wódka ze szłepsem - po chwili usłyszałem z za pleców ...

Okazało się, że dziewczę wzięło sobie do serca poradę doświadczonego alkoholika.

Pierwszy kieliszek wziąłem klasycznie, na szybko i bez gry wstępnej, drugiemu poświęciłem trochę więcej uwagi. Dziewczę uczyniło dokładnie tak samo, i o dziwo całkiem sprawnie jej to poszło. Widać lubiła ten sport, a piwo było pomyłką.

Wróciłem na swoje miejsce i obserwowałem dziewczę, które obserwowało mnie.

Po jakimś czasie podszedłem i oznajmiłem przekonująco:

- czas na nas. dokończymy u mnie ...

Dziewczę wzięło ostatni łyk, ubrało się i wyszło ze mną. Po drodze kupiliśmy trochę alkoholu w nocnym ...

Wszystko skończyło się ostrym jak brzytwa seksem. --> tu wątek erotyczny.

aha ... okazało się, że dziewczę ma na imię Marta i ma rodzeństwo --> tu motyw rodzeństwa.

zadowoleni?

tak? to może ktoś mi powie dlaczego wpisujecie w googlach  "opowiadania erotyczne+rodzeństwo"?

dzięki, cześć czołem.

Tagi: rodzeństwo opowiadanie boazeria żenada wódka szafa erotyczne
13:28, tomeeeczek
Link Komentarze (4) »
wtorek, 02 lutego 2010
100% miłości

Pizza z Biedronki charakteryzuje się tym, że kosztuje 4.99 oraz tym, że są one dwie! Jest to pizza na grubym cieście. Dostępne są dwa rodzaje pizzy z Biedronki: z pieczarkami oraz z szynką. Czyli dla tych co nie jedzą mięsa i dla tych co nie jedzą warzyw.

Piszę o dwupaku pizzy w kontekscie Walentynek, które już za dwa tygodnie. Taka pizza wydaje się być idealnym prezentem dla dwojga. Bo pamiętać należy, że Walentynki to dzień zakochanych, a nie Dzień Kobiet, z którym jest często mylony.

Utarło się, że to mężczyzna ponosi fizyczną, psychiczną i finansową odpowiedzialność za organizowanie tegoż dnia. I pamiętam, że gdy jeszcze byłem zdolny do trwania w rutyniarskim związku, opartym na jakiejś tam miłości i śladowych ilościach seksu, również brałem odpowiedzialność, za Walentynek organizacje, choć może to za duże słowo. Zawsze jednak ten kwiatek kupiłem i coś w kształcie serca.

W każdym razie pizza z Biedronki prezentem jest idealnym i satysfakcję sprawia obojgu. Do pizzy dodatkiem może być biedronkowy sok pomarańczowy z napisem "100%", do którego dopisać długopisem możemy "... miłości do Marty". Sok jest smaczny i pożywny.

Nie od dziś wiadomo, że Pizza "Romana" (z szynką) czy "Avanti" (z pieczarkami) jest też znakomitym afrodyzjakiem.

Pizzę można podrasować, wg własnych upodobań smakowych. Ja polecam to droższe salami i dużą ilość lepszego sera, który w asyście salami nadaje nowy wymiar smaku biedronkowemu specjałowi oraz zapewnia podniosłość chwili.

Do tego kupujemy Czystą De Luxe. I w ten oto nieskomplikowany sposób za 30 zł z haczykiem mamy zapewnioną dobrą zabawę z erotyczną konkluzją - i wilk syty i manczester city! - jak to mówią.

Biedronka powinna wypuścić specjalną walentynkową edycje swoich produktów. Pizza w kształcie serca, sok z napisem "100% miłości" (bo przecież nie soku z pomarańczy) i Czystą De Luxe z paczką firmowych prezerwatyw gratis! Wszystko to powinno być dostępne w specjalnym walentynkowym zestawie dla zakochanych.

Dokupić można (ale to już na własną rękę) DVD kabaretu Paranienormalni i z krejzolką Mariolką spędzić ten wyjątkowy wieczór.

dodajdo.com
Tagi: biedronka Pizza sok wódka żenada czysta Walentynki
11:58, tomeeeczek
Link Komentarze (13) »
sobota, 30 stycznia 2010
Bo piosenki na kaca powinny być nieskomplikowane, nieagresywne i nienachalne.

A pamiętacie moi drodzy czytelnicy jak pisałem o kacu? Jak pisałem, że po piwie się ma kaca menelskiego, żałosnego się ma kaca i tylko po wódce się ma kaca właściwego, płodnego. Kaca się ma, którego wznosić na piedestał można, gloryfikować i wszystko co najlepsze o nim opowiadać.

Dzisiaj kochani kaca mam menelskiego. Boli mnie głowa, jest mi źle fizycznie, jestem zmulony i otępiały. Nie chce mi się iść do sklepu po białą kiełbasę, parówki, bułki ... tym bardziej nie chce mi się iść do kerfura. A nie chce mi się, bo się nie myłem i musiałbym tę czynność wykonać. Nie chce mi się myć, bo nie mam wanny, zatem mycie wiązałoby się z koniecznością stania przez pięć minut pod prysznicem w pozycji stojącej. (tautologia zamierzona. żeby było wesoło, żebyście mieli kochani od rana dobry humor!)

Albo pamiętacie drodzy czytelnicy jak pisałem, że mam wspaniałego kaca i jak uznałem, że piosenka Maleńczuka - "Kocham się" jest piosenką idealną na kaca. Że gdybym potrafił komponować i miałbym skomponować piosenkę, która byłaby idealną piosenką na kaca, to skomponowałbym po raz drugi piosenkę "Kocham się". A pamiętacie kochani jak pisałem o tym, że każdy powinien mieć swoją "piątkę" osób, z którymi najchętniej poszedłby do łóżka? I że ja taką piątkę mam, i że nawet na jednej jestem? Skoro pamiętacie, to właśnie zawiązała się moja "piątka" ulubionych piosenek na kaca. Na razie są dwie pozycje. Pierwszy jest Maleńczuk, a tuż za nim zdecydowanie:

Sterophonics - Don't let me down

Bo piosenki na kaca powinny być nieskomplikowane, nieagresywne i nienachalne.

Pewnie zauważyliście kochani, że użyłem ironii. Pewnie się zastanawiacie dlaczego Tomek użył ironii, przecież nigdy jej nie używał, co jest oczywiście ironią. Chodziło mi jedynie o to, żebyście drodzy czytelnicy przygotowali się i wzięli za ironię to co zaraz napiszę, a co do końca ironią nie będzie, ale chciałbym w ten sposób zakamuflować swoją chęć wiedzy i zainteresowanie, które może umniejszyć mojemu tak pięknie wylansowanemu zblazowaniu. Otóż kochani: A jakie są wasze ulubione piosenki na kaca? Takie, które zapętlacie i słuchacie aż nadejdzie zejście właściwe i wrócicie na ziemię.

Tagi: piwo stereophonics żenada ironia zejście wódka kac
13:05, tomeeeczek
Link Komentarze (15) »
piątek, 29 stycznia 2010
...wpatrując się namiętnie w węże ogrodowe ...

Ostatnio jestem tak znudzony, że wyciągam z bankomatu dwudziestki, tylko po to, żeby mieć okazje się przejść do niego ponownie. Jestem tak zblazowany, że idę do Kerfura okrężną drogą, aby potem, idąc po kajzerki za 14 groszy zwiedzić dział ogrodniczy, sportowy, motoryzacyjny i wszystkie inne. Maszeruję slalomem, wpatrując się namiętnie najpierw w węże ogrodowe, następnie naczynia na wagę, potem zabawki dla dziewczynek i chłopców. Mijam dział z odzieżą męską, gdzie udając, że tylko tamtędy przechodzę, rozglądam się za jakimś stylowym ciuchem. Potem dział z chemią, następnie rybny, mięsny, warzywa, owoce i wracam do działu z alkoholem z zamiarem zakupu jednego piwa. Zaprzątając umysł jakimś gównem, biorę trzy, niby że odruchowo. I gdy już jestem prawie przy bułkach, wracam do działu z napojami, gdzie biorę sok dwulitrowy, który odkąd pamiętam jest w promocji - zawsze 50% gratis. Już nawet nie potrafię sobie wyobrazić tej etykiety bez promocji. Zastanawiam się czego jeszcze potrzebuję. Abstrahując od miłości, bliskości, ciepła, stabilizacji, pieniędzy ... myślę, może jakiś cukier, może sól, a może pieprz albo majonez. Nie nie, wszystko mam, a nawet jeśli nie mam, to po co mi właściwie majonez albo sól, albo cukier, albo pieprz ... obejdzie się przecież.

A może kupię czipsy? Wracam do działu z napojami odkładam sok i zamieniam go na wodę mineralną lekko gazowaną, żeby zmieścić się w limicie wydatków na dziś. Szybka (siedmiominutowa) decyzja i biorę solone, które kiedy już jestem przy pieczywie, decyduje się zamienić na zieloną cebulkę. Wracam zatem, zamieniam, gdy nagle świta mi myśl: - a może zrezygnuje z tego luksusu? Coby nie tracić czasu na rozważanie, szybko skręcam w lewo do działu z jajkami, przy którym spędzam zwykle dłuższą chwilę. Bo jakkolwiek jajka się między sobą wybitnie nie różnią, tak największy mam problem z wyborem. Sześć, a może dziesięć? A dlaczego te są za 4,25, te zaś za 5,45? Czemu istnieje hierarchia kurzych jaj? Czy są kury, które znoszą lepsze jajka i są też takie co znoszą gorsze? Może i są. Może karmione lepiej, może bezstresowo wychowywane, może warunki lepsze mają. A nawet jeśli, to jak tę różnice rozpoznać? Koneserem jaj nie jestem, ale zauważyć zdążyłem, że te tańsze nie różnią się od tych droższych. Pamiętam, że ojciec różnice widział! – Tomek! – powiadał - pamiętaj, nigdy nie kupuj jaj tam i tam i tam. Bo dobre jaja są tylko tam i tam i może tam, ale nie zawsze!

Kupuję w końcu te średnie. Idę po kajzerki, przechodząc ponownie przez dział rybny. Chyba lubię ten zapach ryb, ryby lubię. Nigdy jednak nie decyduję się na zakup. Z wiadomej przyczyny - skoro mam problem z decyzją jakie jajka kupić, co dopiero by było z rybami, na których się zupełnie nie znam. Ojciec się na rybach znał. Wiedział, że jak rybę to wyłącznie tam i nigdzie indziej! Czasem mam ochotę na wędzoną makrele, ale dziś przecież środa, a makrelę tylko w piątek na śniadanie się jada. Pewnych nawyków się nie wyzbędę.

Gdy już zakupię kajzerki - rzecz bądź co bądź niezbędną, pierwszej potrzeby produkt, który z racji architektury sklepu, zwykle kupujemy na końcu - poszukuję kasy przy której stanąć by było miło w kolejce.

Zaczyna się selekcja. Wiadomo, odpadają praktykantki - pewnie policzy więcej albo coś. Tych po pięćdziesiątce też nie biorę pod uwagę, bo z racji wieku bardziej podatne są na pomyłki z niekorzyścią dla mnie oczywiście. Nie wiem dlaczego najbardziej ufam mężczyznom w średnim wieku. Pewnie dlatego, że sam nim jestem. Jednakże istotne jest też kto w kolejce stoi. Jeżeli jest to para staruszków z wózkiem, w którym znajdują się produkty AGD wiadomo, że przy kasie będzie problem. A to cena była inna podana, a to karta rodzinka się zapodziała. Najlepiej wybierać zatem kolejki przy których stoją raczej młodzi mężczyźni, z produktami, nie wzbudzającymi podejrzeń i wątpliwości przy kasie.

Ale może jednak kupię te czipsy? No dobra, nim znów się zacznę zastanawiać, pędzę przez dział z kosmetykami, później napojami, biorę z półki paprykowe i wracam do kasy, do kolejki, w której się relaksuje, obserwując sfrustrowane oblicza młodych kasjerek, które mnie tak strasznie kręcą, o czym już zresztą nie raz wspominałem.

Wracam. Ponownie okrężną drogą, ponownie spoglądając na twarz pani od Polsatu Cyfrowego, którą z każdej strony mijają setki ludzi dziennie, ta zaś na swoim netbooku, dyskretnie sprawdza naszą-klasę, zwykle jednak udając, że czyta wiadomości na Onecie. Później pani z kwiatami pod schodami, której nikt prócz mnie nie zauważa. Dziewczyna z hot-dogami i irytujące laski za ladą w KFC, którego nienawidzę. Później sklepy z odzieżą i młode dziewczęta w nich znudzone, które zachowaniem przypominają manekiny.

Ciekawy jest sklep z wykładzinami, w którym natężenie klienta liche, a sprzedawców przynajmniej czterech snujących się wśród dywanów, linoleum i różnego rodzaju chodniczków. Już nawet rozmawiać ze sobą im się nie chce. Po prostu chodzą jak w transie. Obok sklep ze sprzętem sportowym, w którym ktoś mierzy buty narciarskie, kombinezon albo wiązania zakupuje, bo kroi się wyjazd do Szczyrku.

Spadam stąd, wychodzę. Zwalniam przed automatycznymi drzwiami, bo nigdy nie wiadomo czy się otworzą, czy nie? Zwykle się otwierają, ale idąc szybkim krokiem, zastanawiając się dlaczego kupiłem paprykowe, skoro mam ochotę na zieloną cebulkę, można nie zdążyć wyhamować i narazić się na uraz fizyczny, co w powiązaniu z nie najlepszym stanem psychicznym stanowić będzie nie nazbyt korzystne zestawienie. W każdym razie drzwi się otwierają. Jedne, potem drugie, wychodzę, spadam stąd. Po drodze rozmyślam jak będzie miło obejrzeć film, który wyłączę jak tylko skończy mi się piwo ...

... bo nie robią już dobrych filmów.

Choć polecić chciałem film „Funny People”, który to był naprawdę zabawny.

Tagi: jaja ryba żenada karta kajzerki rodzinka kerfur
15:27, tomeeeczek
Link Komentarze (6) »
wtorek, 26 stycznia 2010
filmy erotyczne jakich jeszcze nie było

Najłatwiej tu trafić wpisując w googlach kutachy, wielkie kutachy, ale to wiadomo.

Nie wiem do końca jak się z tego wytłumaczyć, ale są i tacy, którzy trafili tu, wpisując w wyszukiwarce cycki siostry. Rozumiem cycki dalekiej kuzynki, jakiejś młodej cioci ... zresztą nie moja sprawa.

Dość ciekawy jest też rozporek dziadka,

albo taka kajzerka cipa – oczywiste skojarzenie.

Czy gała zostanie opierdolona? – zaś ktoś zapytuje. Zagwarantować nie mogę, ale powodzenia życzę.

Na pytanie: chapiesz dzidę? - Odpowiadam stanowczo: chyba ty!

No i znów pojawia się jakaś taka kazirodcza fraza – opowiadania erotyczne rodzeństwo. To musi być kawał dobrej literatury.

Festiwal kultury romskiej – za rok też jadę!

Zahaczając oczywiście o festiwal w Ciechocinku.

Panga biała, ryba panga biała, panda biała, ryba panda, panga wartości odżywcze – też już znamienne dla tego miejsca. Bo wiadomo, że to ryb wszystkich królowa!

Co robią lezbijki – ostatnio widziałem lezbijki w kinie. Idąc tym tropem pewnie również chodzą do teatru, do barów, restauracji, może do opery czasem.

jak często się ruchasz – a weź spierdalaj!

kobieta ciągle mówi mi ze jej zimno – temperatura niska to i kobietom zimno, proste! W takim przypadku należy odpowiedzieć: - ano piździ! I szybko wrócić do tematu meczu.

Lubię wódkę – kto nie lubi?!  H E L O U?!

Pani Magda albo pikantna kurwa – a to taka moja koleżanka. Ja lubię ją, ona mnie i w ogóle i w ogóle. Zestawienie fraz przypadkowe.

Popijanie wódki wodą – a od czego jest szłeps cytrynowy? Hę?

Salami z biedronki – w tym temacie jestem biegły, ale nie będę się rozwodził. Po prostu: tego taniego w plasterkach nie polecam! Szczerze i z serca.

Suki pierdolone – wyraź w jakikolwiek sposób swoją frustracje w googlach, a na pewno trafisz na ten blog.

zdjęcia dziewcząt i psuw – niektórych rzeczy nie chce mi się wyjaśniać. W każdym razie ciemnoskórzy mężczyźni i psy to też niefortunne zestawienie.

Antonioni coltrane – bo dobre kino i dżezz, to prócz wódy i czipsów z biedronki znak rozpoznawczy tego bloga!

chce miec kurwaaaa prace!! – ta i co jeszcze? Pewnie 2 tysie na łapę i wolne soboty ... nie ma!

Cipa z lubina – akurat tej nie znam, więc nie pomogę.

Cipeczka u chłopca – chętnie uświadomię młodą matkę. Otóż cipeczka u chłopca może być sygnałem, że chłopiec jest dziewczynką.

Cipki z wsi – masz TU taką jedną.

cleveland rzeka – cleveland to nie rzeka!

co oznacza zwrot donna mama es hujoczita – z włoskiego 'dziękuje' czy jakoś tak.

co zrobić żeby kebab nie piekl w dupe – nic się nie da zrobić.

Co to są kapary – kiedyś zamówiłem z tym pizze, zjadłem, ale dalej nie mam pojęcia co to jest.

cv co jeśli nie ukończyłem szkoły wyższej – spokojnie, zacznij pisać bloga i czyhaj na etat w tesco.

Czy som kosmici – chyba som?!

czytanie na kiblu a zdrowie – ja czytam i na zdrowie nie narzekam.

darmowe wielkie kutachy – i jeszcze co? Pf

etapy cipy – to moje ulubione. W każdym razie różne są etapy, tak samo jak z fiutem, nie?

film o człowieku którego dupa zaczęła mówić – a to proste: Nagi Lunch.

filmy erotyczne jakich jeszcze nie było – nie no, wszystko już było.

gra zrub zdiecie gołej kobiecie – nie wiem co to za gra, ale od dzisiaj jest to moja ulubiona gra.

heidi heida napisy –  pff, a ja oglądałem w oryginale i zrozumiałem!

ile kosztuje kostka smalcu – 50 groszy i wystarcza na około 2 lata.

jak najebać się pastą do zębów – gdybym to ja wiedział ...

jestem żonaty ale myślę o Marcie – odpierdol się od mojej wyimaginowanej dziewczyny!

kotlet na talerzu jak ja tego nienawidze – a ja ciebie! Za takie pierdolenie!

piosenki na powitanie z koleżankami – no proszę, piskliwe „aaaaaa” i buzi buzi wam nie wystarcza?!

piramida promocja wodki nagie dziewczyny – wóda, dupeczki i piramidy – i o to w życiu chodzi!!

Postawne kobiety - taa, krępe, postawne i wyszczekane takie ...

sikanie na ekranie darmo – wszyscy by wszystko za darmo chcieli! A nie ma!

skurwiałe teksty – no to idealnie trafiłeś.

wagon cipek – taa, dwa wagony! ;/

a oto zjawił się kolega i poruchał mnie – i po co komu gra wstępna.

ale ja mielone chciałem – też kiedyś dostałem schabowego, a ja mielone chciałem!

cipa samicy konia - : )

jak przytulić koleżankę – jestem ostatnią osobą, która odpowie ci na to pytanie.

poruchaffszy – a już myślałem, że nikt nie używa imiesłowów przysłówkowych uprzednich ...

salon fryzjerski cipka – od dzisiaj tylko tam się strzygę. chociaż może nie ...

zastanów się dwa razy zanim wsadzisz język - mądra rada.

o kurwa nie ma mleka - przejebane!

jedno piwo niby - taaa, znam to.

jak nie płacić na podrywacze.pl - już nie bądź taki cfany!

jak kurwa zyc - nie tylko ty nie wiesz jak tu kurwa żyć!

czy ty tez widziałeś co kolega jadł w sylwestra - no niby widziałem, ale nie wiedziałem, że to takie ważne.

Tagi: cipka erotyczne żenada filmy coltrane kotlet kutas
15:29, tomeeeczek
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Jak to kurwa Kielecki?

W kerfurze wrocławskim jest taki myk, że jak się wchodzi do sklepu, od razu po prawej są koszyki do wzięcia i wielkie lustro. I tak się zastanawiam, po chuj ono tam? Nienawidzę tego lustra.

Co to w ogóle za chwyt marketingowy? Ludzie wchodzą do supersklepu, zmarznięci, zziębnięci, zasmarkani, sięgają po koszyk i widzą siebie w tym niekorzystnym jasnym jak sam skurwysyn świetle, gdzie każden jeden pryszcz, smark, włos nieuczesany widać. A sięgnąć po ten koszyk trzeba, coby mieć gdzie załadować kajzerki za 14 groszy, parówki jakieś i majonez kielecki, czasem jakaś tanią wodę albo browar niedrogi.

I tak za każdym razem, nim do rytualnych zakupów człowiek przystąpi, musi obejrzeć swoją zblazowaną facjatę.

Koszyk zresztą wygląda nie lepiej. Zwykle przyklejona do niego jakaś guma, czy jogurt zaschnięty.

No i jeszcze szybko na temat majonezu, w którego kwestii zawsze byłem konserwatywny. Winiary gites i innych nawet mi się próbować nie chciało. Wiadomo, Helmans też okej, ale skoro Winiary się wiele w smaku nie różni, a jest tańszy to po co się w chuja robić na własne życzenie. I odkąd pamiętam nie istniał dla mnie żaden inny majonez.

Po co rozglądać się za czymś lepszym skoro teraz jest wporzo. Podobnie jest z dziewczętami - jesteś z jedną bo seks całkiem spoko i sympaycznie się filmy na kompie ogląda, więc nie tracisz energii żeby lepszej szukać.

Ktoś jednakowoż uwagę mi zwrócił, że on tylko Kielecki! Jak to kurwa Kielecki? Jaja sobie ze mnie robisz? - pomyślałem. Bo po prawdzie myślałem, że Kielecki to ta sama półka co te noł nejmy z Biedronki.

W jakże kurwa wielkim błędzie byłem...

Tagi: żenada koszyk majonez helmans winiary kielecki lustro
22:21, tomeeeczek
Link Komentarze (4) »
sobota, 23 stycznia 2010
Jak z miejsca stałem się hipochondrykiem ...

Ja się chyba nigdy nie zwracałem do [ptfu!] was [sic!] bezpośrednio. I zajebiście, ale mam problem. Kurwa, proszę ja was [sic!], mam na ścianie grzyba! Za szafą. Gdybym jej nie odsunął to bym nawet nie wiedział, ale odsunąłem i wiem. Naczytałem się w Internecie, że od tego można zachorować: jakieś mdłości, bóle głowy, gardła, senność ... z miejsca stałem się hipochondrykiem. Lekko mnie zaboli głowa - to przez grzyba! Jestem śpiący - to na bank przez grzyba! Albo to, że nic tu nie pisze ostatnio, to myślicie [ptfu!], że co? Że mi się nie chce? Że się opierdalalam? Wszystko przez tego zafajdanego grzyba za szafą! Na bank!

I co ja mam teraz zrobić? Ty [ptfu!] z ładnymi piersiami - się orientujesz jak walczyć z takim grzybem? A może Ty [sic!]? ooo Ty [sic!] wyglądasz jakbyś miał na ścianie grzyba - masz [sic!] z tego względu jakieś ubytki na zdrowiu? Wypadanie włosów, impotencja ... cokolwiek?

Nie wysyłaliście [ptfu!] sms'ów na bloga, to chociaż powiedzcie [sic!] jak grzyba usunąć zza ze szafy! I czy umrę od tego?

Tagi: hipochondryk grzyb żenada sic! problem
19:37, tomeeeczek
Link Komentarze (9) »
Zawsze jak mam wysoki biorytm intelektualny, muszę przegapić familiadę!

Kurwa, zawsze jak mam wysoki biorytm intelektualny, muszę przegapić familiadę! A dzisiaj naprawdę chciałem obejrzeć. Napić się piwa i obejrzeć familiadę. No ale nieważne, trudno.

Zauważyłem ostatnio pewną tendencję, tak? A właściwie to zauważyła moja koleżanka, tak? Ale to nie jest istotne, istotny jest nowy trend, maniera taka w sposobie wyrażania się Polaków i Polek. Chodzi oczywiście o to z dupy wzięte, irytujące potwierdzenie przez retoryczne zapytanie na końcu zdania: "tak?"!!

Politycy, eksperci, dziennikarze ... wszyscy używają zasranego "tak?". I nawet ja sam na randce z pewną pseudointelektualistką, która używała "tak?" częściej niż ja "kurwa", zaraziłem się i posługiwałem się tym przez moment. Opamiętałem się bogu dzięks i nawet jak mi się czasem wypsnie, to rugam się, spluwam na asfalt i proszę o zbawienną pokutę i rozgrzeszenie. Bo to naprawdę w pizdę wkurwiające i irytujące bardziej niż śmiech Beaty Kempy!

Co jeszcze? Zmieniłem mieszkanie, i siłą rzeczy pralkę. W trymiga nauczyłem się jej obsługi, dumny jestem. Z siebie rzecz jasna.

Tagi: beata tak familiada żenada chujnia Kempa
17:22, tomeeeczek
Link Komentarze (6) »
piątek, 15 stycznia 2010
Mów mi Karo

Właśnie mi się przypomniało jak jakiś czas temu umówiłem się na randkę z dziewczęciem co się Karolina nazywała, a ja bardzo lubię imię Karolina. Lubię jeszcze imię Ula. Marta nie lubię. Magda też nie lubię, Magdy są gupie. W każdym razie ledwie się poznaliśmy, a już miałem ochotę jej zwymiotować na buty. Otóż przedstawiam się jej:

- cześć, w miarę mi miło, nazywam się Tomek

- Karolina, mówi mi Karo

- a mogę Karolina?

- lepiej Karo

no ja pierdole ;/ jak do psa.

Tagi: wojtyła żenada kot karol ula karo pies
17:44, tomeeeczek
Link Komentarze (11) »
czwartek, 14 stycznia 2010
Zmarzlinki i Rudziaki

Kurewsko mnie bawi męska kreatywność jeżeli chodzi wymyślanie słitaśnych określeń na swoje słoneczka! Właśnie przeczytałem na jakimś blogu, jakiegoś dziewczęcia (a może już dojrzałej kobiety) jak to wypaśnie się do niej zwraca mężczyzna, którego bądź co bądź chyba lubi. I jakkolwiek kicię, kotka, promyczka, skarbeczka ... no powiedzmy zaakceptować można, bo to takie popularne przecież, tak w najnowszym wpisie pojawiła się proszę ja was: zmarzlinka - chodzi oczywiście o kontekst temperatury, jest zima i piździ generalnie, wiadomo. Ale jak można wymyślić coś takiego! Jak można takim słowotwórczym nietaktem się wykazać! To jeszcze nic jednakże. Większy ubaw miałem jak koleżanka mi się zwierzyła, że jej powiedzmy chłopak, (z racji na jej kolor włosów) zwracał się do niej proszę ja was "rudziaku"! I nie wiem czy tylko mnie to tak bawi? Czy ja jestem jakiś inny. Rozpierdala mnie też zwrot "pancia", zaznaczając, że misio w tym związku jest "piesiem", bo i z takim podziełem ról, że tak powiem się spotkałem. To mi już podchodzi pod praktykę sadomasochistyczną, gdzie mężczyzna lubi być tym uległym.

Pisałem już wcześniej, że nie lubię jak dziewczę zwraca się do mnie mówiąc w trzeciej osobie. Okazuje się, że ten syndrom również dotyka - o zgrozo! - kolesi!:

- Rafałek zrobił Kasi kanapeczkę, Kasia spróbuje jaka dobra, mniami pomidorek? szyneczka dobra? i jeszcze kawałeczek

No dobra, może przesadziłem, chociaż kto wie, może są takie słitaśne i troskliwe chłopaki!

No ale skupić się chciałem na tych słowotwórczych maszkarach, co to je panowie tworzą pod wpływem pierdolnięcia na tle uczuciowym. Choć może to taki typ? Romantyk czy jaki chuj? No ja w każdym razie nie wiem co powoduje facetami, że ich kreatywność idzie akurat w tym osobliwym kierunku.

W każdym razie ciekawi mnie jak do was misiaczek (chłopiec) się zwrócił, że was (dziewczęta) to wprawiło w taką konsternacje, że nie wiedziałyście czy mu zajebać czy współczuć.

zmarzlinka

Tagi: misiaczek pancia rudziak żenada zwrot kotem zmarzlinka
14:51, tomeeeczek
Link Komentarze (14) »
środa, 13 stycznia 2010
podpowiadał dziewczętom, jak trzymać kija

Ja to lubię wódkę pić tak, żeby ta wódka była esencją picia, a nie tylko atrakcją towarzyszącą grze w bilard. Nienawidzę grać w bilard, kręgle, darta, a już najkurwabardziej nienawidzę grać w piłkarzyki.

Siedzymy sobie, pijemy piwo, wódkę, wtórujemy, żartujemy, wszystko pięknie do chwili gdy jakiś superfajny koleś nie zaproponuje: - gramy w piłkarzyki, potrzebuję dwóch osób! I szlag mnie wtedyż trafia. Inicjator jest oczywiście mistrzem tej debilnej gry. Bierze sobie do pary jakąś fajną laskę i myśli, że jej zaimponuje. Wszyscy już wiedzą, że kto z nim jest to wygrywa, wszyscy już znają jego zagrania, mimikę, rytuały - wszyscy wiedzą, że po wygranej partii przybija się piątkę, a rywalom podaje rękę i dziękuje za grę. Nienawidzę piłkarzyków.

Albo taki bilard. Byłem ostatnio na bilardzie i proszę ja was dawno tak mdłej sytuacji nie uświadczyłem. Już kij z tym, że niewiele osób znałem, ale uderzanie bili raz na 5 minut, bo graliśmy po dwóch, naprawdę do atrakcji nie należało. No i jeszcze te śmieszne gadki i rady mistrza kija: - uderz niebieską, a żółtą zostaw na później! I jak zwykle królem kija był superfajny koleś! Co to dużo gadał, podpowiadał dziewczętom, jak trzymać za przeproszeniem kija i jak uderzać.

Nienawidzę również jeździć na kręgle, grać w minigolfa, darta i nie lubię generalnie wszelakich knajpianych rozrywek. Lubię skupić się na wódce, i moim do wódki towarzyszu. Lubię posłuchać o jego problemach powiedzmy z kobietą. Po którymś tam z rzędu, okazuje się, że jego dziewczyna ma bobra i hola hola co ma zrobić? Albo przyznaje się, że ma już dość tego całego związku z Karoliną, ale jest za miętki żeby to zakończyć i inne takie ciekawostki.

Siedzimy, kończymy drugą butelkę i udajemy jakie to mamy mocne głowy, jacy to jesteśmy jeszcze trzeźwi, jak to mądrze rozmawiamy, a wszyscy wokół to idioci. Uśmiechamy się do siedzących obok dziewcząt, ciesząc się, że one uśmiech odwzajemniają, nie zdając sobie sprawy z tego, że śmieją się słodko, owszem, ale raczej z politowania, raczej z nas, z naszego stanu. Na odchodne walimy ostatniego przy barze, już tylko do połowy i niepewnym, acz dostojnym krokiem zmierzamy do taksówek, tramwajów, autobusów. Wracamy do łóżek z uczuciem spełnienia.

Tagi: bilard piłkarzyki wódka dart żenada kręgle
17:34, tomeeeczek
Link Komentarze (3) »
wtorek, 12 stycznia 2010
Sęk w tym, że do rąbania wracać mi się nie chce

"Jeśli trzy lata piszesz i nikt nie proponuje Ci za to pieniędzy, wracaj do rąbania drewna"*

Sęk w tym, że do rąbania wracać mi się nie chce. (Sęk - drewno - rąbanie: taki ciąg skojarzeń, jakby ktoś nie załapał tego żenującego żartu)

Prawie że dzisiaj mijają trzy lata jak piszę tego bloga. Zastanawiam się, czy kiedykolwiek miałem jakieś profity z prowadzenia dajdwóchfajek. I proszę ja was, nie licząc seksu, z którego i tak niewiele pamiętam, nie miałem. I jestem z tego chyba nawet dumny! Znaczy się z tego, że profitów nie miałem, a nie z tego, że z seksu niewiele pamiętam.

Przez próżność moją jednak nie omieszkałem zapisać się do konkursu na blog roku - tak tak ten onetowski, gdzie wygrywają zwykle blogaski grubych samotnych bab. Głupio mi teraz i przykro, bo jak się okazało, w mojej kategorii nie mam żadnej konkurencji.

Ale jak już muuusisz, to możesz zagłosować wysyłając esesmana na numer 7144, wpisując w treści: "donna mama es hujoczita", a tak poważnie to ten kod: "I00087". Mnie by w każdym razie było szkoda, bo to kosztuje prawie tyle co pasztet z Biedronki.

*-Mark Twain

-----------------------

cipeczki.blox.pl - wpisałem to tutaj tylko po to żeby w googlach podskoczyć, bo okazuje się, że ludzie często z tej frazy tu lądują. kurde, jaki ja łasy na sławę jestem.

Tagi: sęk cipeczki cipeczkibloxpl blog roku konkurs twain
17:11, tomeeeczek
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
następne
Archiwum
Styczeń 2007
Luty 2007
Sierpień 2007
Październik 2007
Listopad 2007
Grudzień 2007
Luty 2008
Marzec 2008
Kwiecień 2008
Maj 2008
Wrzesień 2008
Październik 2008
Listopad 2008
Grudzień 2008
Styczeń 2009
Luty 2009
Marzec 2009
Kwiecień 2009
Maj 2009
Czerwiec 2009
Lipiec 2009
Sierpień 2009
Wrzesień 2009
Październik 2009
Listopad 2009
Grudzień 2009
Styczeń 2010
Luty 2010
Ostatnie notki
  • Jak męstwem się wykazałem ...
  • Smaczna, duża i zapchać się ...
  • pizza taka
  • "opowiadanie ...
  • 100% miłości
  • Bo piosenki na kaca powinny ...
  • ...wpatrując się namiętnie w ...
  • filmy erotyczne jakich ...
  • Jak to kurwa Kielecki?
  • Jak z miejsca stałem się ...
Zakładki:
E-mail do mnie:
Fajnytomek@o2.pl
Inne takie linki niekoniecznie z dupy wzięte:
Afro Kolektyw
Podrywaczki.pl
Żelki
Nakarm głodne dziecko
Pajacyk
Naprawdę muszę się ostro nudzić żeby to czytać, ale i tak lepsze to niż Koelio:
Aby sprzedać
Aleksa
Bez_Pauliny
Co się dzieje?
Grześ Budzyń z Konotopu
INFERMA
Nie moja brocha
Nikki, it s me - KONIU!
Ona jest ze wsi!
Prku
Prosto z dżungli
Sale ends 2day
Ustawicznawalka
Utyje Szarańcza
Zaskoczona
Tagi
  • żenada
  • piotrek
  • biedronka
  • pies
  • wódka
  • Pizza
  • Walentynki
  • ironia
  • kutas
  • chuj
  • dramat
  • erotyczne
  • humor
  • jimmy
  • kerfur
  • kotlet
  • maleńka
  • tomek
  • whoo
  • Kempa
  • Kuba
  • akt
  • allen
  • antychryst
  • autobus
  • beata
  • bilard
  • blog
  • boazeria
  • che




dodajdo.com
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Zapisz się na newsletter!
zamów newsletter
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog